(Video)Wygryźli trawę i trzy punkty.

Pokaż wszystko

(Video)Wygryźli trawę i trzy punkty.

Kiedy piłkarze Lechii przystępowali do tego spotkania wiedzieli już, jakie wyniki osiągnęli najgroźniejsi ligowi rywale. Co więcej gracze z Nowowiejskiej musieli odrabiać straty do drużyny WOY Bukowiec, która w sobotę wygrała w Wieluniu 3:0 i wyprzedziła Lechię w tabeli. Nasi chłopcy spisali się na medal i po piekielnie ciężkim pojedynku pokonali na wyjeździe Pogoń Ekolog 1:0 (0:0). Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Michał Nowacki wykorzystując błąd bramkarza gospodarzy.

Skład wyjściowy zielono- czerwonych był dość zaskakujący. W bramce niespodzianki nie było i między słupkami stanął Chachuła. W obronie zagrali Polit (prawa), Barański, Cyran (środek), Lusek (lewa). Formacja pomocy to Szymczak i Tonowicz, a także Pogorzała (lewe skrzydło), oraz Łysakowski (prawe skrzydło). W ataku zagrali Nowacki z Ząbeckim.

Na boisku w drugiej połowie pojawili się: Jeske, Ohaka, Karp, oraz Król.

Spotkanie, które kończyło 22 kolejkę IV ligi lepiej zaczęli nasi piłkarze i w 2 minucie mieliśmy pierwszą kontrowersyjna sytuację, która mogła skończyć się rzutem karnym na Nowackim. Michał został powalony w szesnastce, ale sędzia nakazał grać dalej.

Chwilę później fatalny błąd popełnił Barański. Gracz gospodarzy minął naszego obrońcę podał w pole karne do kolegi, lecz ten uderzył za mocno i piłka przeleciała nad poprzeczką.

W 6 minucie Barański przegrał pojedynek główkowy i piłkarz rywala zdołał oddać strzał. Chachuła jednak był skoncentrowany od początku tego meczu i bez problemu chwycił piłkę.

Trzy minuty gry i mamy rzut rożny dla Lechii. Piłkę w pole karne dośrodkowuje Szymczak. Ta niespodziewanie mija bramkarza i bezpośrednio kieruje swój tor lotu w stronę bramki. Gracze Ekologa zdołali jednak opanować sytuację i wybić futbolówkę. Cóż za okazja.

Pogoń powoli przejmuje inicjatywę, ale siódma drużyna tabeli nie potrafi skonstruować akcji, po której mogłaby paść bramka. Kilka niegroźnych strzałów to zbyt mało na defensywę wicelidera.

Upływają kolejne dwie minuty.

Szymczak z prawej strony boiska fauluje przeciwnika. Dystans do bramki to ok. 30 metrów. Kibicom z Tomaszowa przypomina się spotkanie z Cielądzem, ale tym razem Chachuła nie popełnia błędu i znakomicie broni strzał rywala.

Chachuła jeszcze raz mógł się wykazać interwencją po strzale z rzutu wolnego przeciwnika, ale uderzenie z dalszej odległości nie sprawia problemu naszemu bramkarzowi.

Pierwsza połowa upływała pod znakiem silnej defensywy i twardej walki obu drużyn. Kibice, którzy chcieli obejrzeć piękną techniczną grę mogli czuć się zawiedzeni.

Gracze Pogoni w 34 minucie stworzyli sobie bardzo dobrą sytuację do objęcia prowadzenia, ale żaden z napastników gospodarzy nie potrafił zamknąć podania z prawego skrzydła gracza Ekologa. Piłka po płaskim dograniu minęła Chachułę, oraz obrońców Lechii, wystarczyło tylko dołożyć nogę i mieli byśmy pierwszego gola w meczu.

Koniec pierwszej połowy. Niestety gra obu drużyn nie porywa, lecz pobudza emocje kibiców. Dużo twardej walki, ostrej gry. Niestety ofensywa naszego zespołu kuleje. Drużyna Lechii gra w dziesięciu, niestety postawy Ząbeckiego nie można nazwać grą. Napastnik przespacerował pierwszą część tego meczu i w drugiej już się nie pojawił. W jego miejsce trener Kościsty zaaplikował na boisku Bartka Jeske.

Lechia rozpoczyna drugą połowę z ogromnym animuszem i już w pierwszej minucie po przerwie Łysakowski popisuje się ładnym podaniem do Nowackiego. Niestety Michałowi w oddaniu strzału przeszkadza rywal, oraz………… Pogorzała i tracimy dobrą okazję.

W 56 minucie doskonała okazja dla Ekologa, ale Lusek znakomicie interweniuje i nie pozwala przeciwnikowi na oddanie strzału.

Oba zespoły w drugiej części meczu grają podobnie jak w pierwszej. Ostro, ambitnie, ale mało widowiskowo. Niestety akcji czysto strzeleckich jest jak na lekarstwo.

[nggallery id=47]
Przed nami ostatni kwadrans.

Groźna akcja lewym skrzydłem gospodarzy, ale na szczęście zawodnik Pogoni pogubił się w dryblingu. Polit w spółce z Szymczakiem zdołali przejąć piłkę. Kilka krótkich zagrań między Tonowiczem, Jeske i naszym kapitanem, kończy się długim prostopadłym dograniem tego ostatniego do Nowackiego. Wysunięty bramkarz Ekologa próbuje przeciąć podanie Kamila, ale popełnia fatalny błąd i kiksuje. Michał ma już tylko bramkę przed sobą i lekkim strzałem po ziemi umieszcza piłkę w siatce. Szał radości kibiców z Tomaszowa.  Lechia prowadzi w piekielnie twardym pojedynku na stadionie rywala.

Wznowienie gry i mamy dość dziwną sytuację meczową. Barański przewraca się na przeciwnika tuż przed 16 metrem. Przez chwilę wydawało się, że będzie rzut karny, ale sędzia podjął prawidłową decyzję i podyktował jednak rzut wolny. Strzał gracza Ekologa fatalny i nasi obrońcy nie mają problemów z wybiciem.  Szybkie wyprowadzenie kontry przez naszych graczy kończy się  brutalnym zagraniem na Nowackim. Michał zwija się z bólu, ale po interwencji masażysty Pileckiego szybko wraca na murawę.

Pogoń rzuca wszystko na jedną kartę i taktyka schodzi już na dalszy plan. Lechia broni się z ogromną determinacją. Z przodu został tylko Nowacki.

Końcówka meczu. Ekolog groźnie atakuje lewym skrzydłem. Ohaka jednak skutecznie przeszkadza przeciwnikowi w rozegraniu piłki. Futbolówka wpada pod nogi Jeske, który bez zastanowienia uruchomił prostopadłym podaniem Szymczaka. Akcja „trzech na dwóch”.  Kamil oddaje na prawo do Karpia, ten zagrywa z pierwszej piłki w pole karne do Nowackiego, ale bramkarz gospodarzy bez problemu przechwycił zbyt lekkie podanie Radka. Szkoda zmarnowanej okazji. Mogło być 2 do 0, a tak mamy dramatyczną końcówkę.

Koniec regulaminowego czasu gry. Gramy już przeciwko, 11 na 10. Zawodnik gospodarzy wyleciał z boiska za brutalną grę. Arbiter przedłuża spotkanie o cztery minuty. W sumie tych minut było ok. 8 -10. Napór Pogoni trwał, ale to Lechiści po końcowym gwizdku unieśli ręce w geście triumfu. Ogromna radość piłkarzy na środku boiska. Co za spotkanie. Ostatnio schodzili z opuszczonymi głowami, dzisiaj byli prawdziwymi bohaterami. Bo zasłużyli na to ciężką pracą przez 90 minut (może nawet i 100).

Tak zdeterminowanej Lechii, śmiem twierdzić, że w tym sezonie jeszcze nie oglądaliśmy. Nasi gracze walczyli o każdy centymetr boiska. Jeden za drugiego. Kości aż trzeszczały. Kilka razy doszło do dramatycznych obrazków z udziałem piłkarzy RKS-u.

Po słabym początku wiosny, oraz nieszczęśliwej przegranej z Cielądzem, nareszcie zawodnicy chyba sami uwierzyli, że zła passa nie będzie trwała wiecznie. Ostatnie dwie ligowe potyczki pokazały, że forma wraca i nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa w walce o awans.

Niestety po tym ciężkim fizycznie meczu nie będzie czasu na odpoczynek. Już w środę 20 kwietnia o godzinie 17 czeka nas kolejny wyjazd. Wracamy do Zgierza, tym razem na mecz z Borutą.

Untitled from bartek26tm on Vimeo.

14 Komentarze

  1. Elo pisze:

    brawo chłopaki !

  2. WojtaS pisze:

    Super;) Trener wrocil i cos ruszyło;))

  3. kibic pisze:

    Ważne 3 pkt.gratuluję,i trzymam kciuki za dalsze zwycięstwa.RKS,RKS!!!

  4. gosc pisze:

    Jak dla mnie Ząbecki od powrotu do Lechii nic nie pokazuje a i tak gra w pierwszym zespole…w sumie to dziwne…gratuluje wygranej i powodzenia w Zgierzu:)

  5. ehh pisze:

    na skrzydłach grali raczej odwrotnie niż napisałeś…widoczne jest to nawet na Twoim zdjęciu do artykułu…:)

    • Bartek27tm pisze:

      W sumie to masz rację 🙂 .lecz w sumie to już nie moja brocha. Od meczu z Włókniarzem chyba będzie już ktoś inny to prowadził.

  6. Matush pisze:

    Bardzo ładny opis az chce sie czytac i trzyma w napieciu 🙂 Chlopaki walczyć o kazdy punkt!!! RKS!

  7. Rozno pisze:

    .. jak mnie takie cos denerwuje ostatnio bodajże w ticie gdzies to widzialem.. w Tomaszowie jest Lechia czyli LechiSCI a nie LECHICI xd poprawić proszę w artykule bo to w oczy az razi…

  8. supermen pisze:

    gratulacje za 3 pkt ale forma w tym sezonie Ząbeckiego, Lawerskiego czy Kozy pozostawia wiele do zyczenia, pospacerowac po boisku przez 90 minut to troche mało …. trener niech cos z tym zrobi bo kilejny raz to widac a trener nic z tym nie robi.

    • damn pisze:

      no Ząbecki faktycznie nie powala formą, ale porównanie go do takiej porażki jak Lawerski – to jednak trochę obraza 🙂 Pzdr.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *