(video) Nieuznana bramka Nowackiego. Lechia remisuje w Sobawinach

Pokaż wszystko

(video) Nieuznana bramka Nowackiego. Lechia remisuje w Sobawinach

Na ten mecz czekaliśmy wszyscy i na pewno nikt z nas się nie zawiódł. W 9 kolejce piłkarskiej IV ligi piłkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki zagrali w Sobawinach ze swoim najgroźniejszym rywalem w walce o awans – zespołem WOY Bukowiec Opoczyński. Pojedynek zakończył się wynikiem 0:0.

Skład Lechii w tym spotkaniu wyglądał następująco. W bramce obejrzeliśmy Artura Holewińskiego. Blok defensywny tworzyli Andrzej Dolot, Michał Polit, Mateusz Milczarek, oraz Mateusz Matysiak. W środku pola zagrali Michał Tonowicz, Kamil Szymczak, Mariusz Kowalski, Klaudiusz Król, Dawid Stańdo . W napadzie wystąpił Michał Nowacki.

Początek spotkania to wyrównana gra obu drużyn. Zabrakło jednak dokładności w zagraniach pod bramką.

Pierwszą groźną okazję do strzelenia gola stworzyli gospodarze. Dolot przegrywa walkę w powietrzu, piłka wpada pod nogi Mireckiego, który ładnie uderza z 15 metrów. Na nasze szczęście, ta przelatuje obok lewego słupka.

Chwilę później dobrą kontrę rywala w ostatniej chwili przerywa Polit.

11 minuta meczu. Mamy rzut wolny. Do piłki ustawia się Dolot, oraz Szymczak. Ten pierwszy bierze rozbieg i posyła mocną „bombę” w kierunku bramki z ok. 40 metrów. Andrzej minimalnie przestrzelił.

Od tego momentu nasi piłkarze zaczęli grać, co raz lepiej.

14 minuta. Ładny odbiór piłki w środku pola. Szymczak ładnie podaje piłkę do Kowalskiego. Mariusz szczelnie kryty przez defensorów z Bukowca nie ma możliwości na oddanie strzału, więc posyła ją Nowackiemu, którego uderzenie zostaje zablokowane. Odbita futbolówka zmierza jednak pod poprzeczkę, ale w tym momencie znakomitym refleksem popisuje się bramkarz gospodarzy. Szanse dobitki ma Szymczak, lecz jego poprawka z ostrego kąta jest także niecelna. Doskonała okazja.

16 minuta. Pierwsza kontrowersyjna decyzja arbitra. Kowalski doskonale zagrywa do wybiegającego z prawej strony Stańdo. Sędzia gwiżdże jednak pozycję spaloną naszego zawodnika.

Trójka arbitrów dała tego dnia prawdziwy popis swojej nieudolności. Szczególnie w sytuacjach, gdzie zawodnik Lechii łapał kontakt fizyczny z graczem przeciwnika. Zawodnicy WOY pięknie nurkowali. Umebrto Pelizzari by się nie powstydził.

[nggallery id=68]

22 minuta. Szybkie wznowienie gry przez Holewińskiego. Artur szybko wyrzuca piłkę do Kowalskiego, złapaną po niegroźnym strzale gracza rywali. Pomocnik Lechii „pociągnął” kilkadziesiąt metrów i pięknie oddał ją do Nowackiego, który nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w bramce. Radość ogromna, nie trwała jednak długo.

Arbiter liniowy dopatrzył się pozycji spalonej. I tu są zdania podzielone. Kibice Lechii uważają, że spalonego nie było, kibice WOY wręcz odwrotnie. Z mojej perspektywy nie było dobrze widać (nam się wydawało, że bramka prawidłowa jak najbardziej). Więc nie jestem w stanie tego obiektywnie ocenić.

Trzy minuty później arbiter po raz kolejny gwiżdże na naszą niekorzyść. Tym razem Tonowicz „przewinił”. Niegroźny strzał po ziemi zawodnika gospodarzy odbił się w polu karnym od nóg naszych defensorów, piłka wróciła pod nogi zawodnika WOY Bukowiec, który zdołał oddać groźny strzał z ok. czternastego metra.

W 28 minucie przed szansą pokonania Jędrzejewskiego stanął Matysiak, ale minimalnie spudłował.

Upływa 10 minut i Kowalski strzela z dystansu. Do szczęścia brakuje centymetrów.

Tuż przed końcem pierwszej połowy. Gospodarze doszli do głosu.

43 minuta. Wyrzut piłki z autu w pole karne, strzał z 11 metrów, gola na szczęście nie ma.

Do przerwy mamy bezbramkowy remis. Nasi piłkarze grają bardzo ambitnie. WOY nas niczym nie zaskoczył, no może tym, że po takiej drużynie spodziewaliśmy się więcej, aniżeli „nurkowania” i czekania na decyzje arbitrów. Wiele kontrowersji wzbudza poziom arbitrażu i nie chodzi tu o „gola” Nowackiego, tylko o symulowanie. Szczególnie zawodnik z numerem „6” w ekipie gospodarzy pokazał, że balet z efektem „połamana nóg” to jego specjalność.

Druga połowa rozpoczęła się dla nas wyśmienicie. Najpierw fatalny błąd popełnił Jędrzejewski, chwilę później przed doskonałą okazją stanął Stańdo. Niestety na tablicy wyników mieliśmy wciąż bezbramkowy remis.

WOY najlepszą sytuację strzelecką zmarnował po rzucie rożnym z lewej strony boiska.

Odpowiedź była natychmiastowa Milczarek uderzał z 15 metra, ale niestety przestrzelił.

W 64 minucie mamy pierwszą zmianę w naszej ekipie Stańdo opuszcza boisko w jego miejsce wchodzi Rakowski.

65 minuta. Akcja Lechii „trzech na trzech”. Rakowski zmarnował bardzo dobrą kontrę naszego zespołu.

Siedem minut później Kowalski próbuje szczęścia, ale strzela mocno niecelnie.

W 78 minucie gospodarze mają kolejny rzut rożny i po raz kolejny oddali groźny strzał. Futbolówka mija jednak prawy słupek bramki Holewińskiego.

Dwie minuty przed końcem spotkania nasz kapitan uderza z dystansu, ale Jędrzejewski pewnie łapię piłkę.

Doliczony czas gry to kolejne dwie katastrofalne decyzje arbitrów. Pierwsza miała miejsce po prawej stronie naszej połowy (blisko pola karnego) boiska. Odbiór piłki przez naszych graczy, zawodnik gospodarzy leży przy linii i się nie podnosi z murawy, sędzia pokazuje jednak, aby grać dalej, mamy akcję 3 na 3 i co robi arbiter? Przerywa doskonała kontrę po ok. 15 sekundach od momentu odbioru piłki przez graczy Lechii. No cóż wydaje się, że tzw. gra „Fair Play” nie jest obowiązkową zasadą, do której zespół musi się przychylić

Druga sytuacją, o której wspomniałem wyżej była wręcz komiczna.

93 minuta. Jędrzejewski przerywa ofensywną akcję Lechii łapiąc piłkę w rękawice, chcąc wznowić szybko grę bierze rozbieg i trafia ustawionego w polu karnym Króla. Odbita futbolówka znajduje się pod nogami naszego gracza. Doskonała okazja. Niestety sędzia przerywa akcję. Czemu? Nie wiem sam. Być może ręka? Tego już się nie dowiemy.

Koniec spotkania i mamy bezbramkowy remis. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie z trudnym rywalem. Wynik jednak nie odzwierciedla przebiegu meczu, poniważ WOY nie zachwycił grą. Ustawiony defensywnie zespół gospodarzy nie miał zbyt wielu atutów w ofensywie.  Nasi piłkarze natomiast oddali serce na boisku, można się przyczepić że czasem brakowało im może dokładności w grze, ale ambicji odmówić nie można. W niedzielę niestety nie byli w stanie wygrać, mimo strzelonego gola. No cóż tak to jest już w sporcie, że gospodarzom pomagają nawet „ściany”. Tomaszowianie pretensji i żalu mieć do siebie nie mogą. Niesieni przez fantastyczny doping kibiców, którzy także z dali z siebie wszystko pokazali że wrócili na właściwe tory i że walki o awans do III nie odpuszczą.

Kolejny pojedynek gramy na własnym stadionie, w środę o godzinie 16. Przeciwnikiem będzie trzynasty w tabeli team Zjednoczonych Stryków.

13 Komentarze

  1. Nibytaknibynie pisze:

    Otóż, jeśli chodzi o spalonego to BYŁ. Kibice Lechii zasiadali po drugiej stronie boiska, więc linie spalonego mogli wytyczać zawodnikom Bukowca a nie swoim. Sędzia się nie pomylił w każdym razie. Opis meczu nieobiektywny. Woy grał gorzej, to fakt, ale Lechia dostosowała się do poziomu gospodarzy. Sędzia większych błędów nie popełnił chyba, że podczas pierwszych 15 minut których nie widziałem. Słabo jak na 4 lige. Jak strzelali to po orbicie. Ciężko było w ogóle o kilka składnych podań zarówno z jednej jak i drugiej strony. Gra środkiem to była jakaś „niemożliwość”, jedna wielka kopanina. Pojechałem z nadzieją na dobry mecz na szczycie, a to było po prostu słabe. Po tym co widziałem nie wróże, ani jednym, ani drugim awansu, choć bardzo bym chciał.

    • Bartek27tm pisze:

      No ja napisałem że z mojej perspektywy nie było widać dobrze i wszystkim wydawało się że spalonego nie było, ale nie kłócę się bo po prostu nie wiem 🙂
      Jak twierdzisz że arbiter nie popełnił błędu to jak się odniesiesz do ostatnich akcji, gdzie bramkarz chcąc szybko wznowić grę kopie piłką w plecy rywala a sędzia przerywa mecz. Bądź przerywa akcję ofensywną po kilku sekundach i to jeszcze bardzo dobrą. Dla mnie to był po prostu kabaret i piszę obiektywnie. Mam kilka momentów nagranych wspaniałego arbitra i nurków z bukowca. Może mi się uda wrzucić

  2. Matush pisze:

    Albo jak przeprowadzamy dobra akcje w końcówce meczu a tu nagle arbiter przerywa jak już jesteśmy przy polu karnym bo leży zawodnik z Bukowca.

  3. Nibytaknibynie pisze:

    Absolutnie nie twierdze, że sędzia był nieomylny. Na poziomie 4 ligi takich ludzi nie ma. Napisałem, że nie popełnił większych błędów. Wiele akcji ofensywnych zapowiadało się ładnie, a skończyło się 0:0. Ten mecz był po prostu słaby pod względem sportowym. Sędzia nie wypaczył meczu, nikomu nie pomógł. Wynik i jedni i drudzy mogą zawdzięczać tylko i wyłącznie sobie bo padakę grali ogromną.

  4. Sławek pisze:

    „W 64 minucie mamy pierwszą zmianę w naszej ekipie Rakowski opuszcza boisko w jego miejsce wchodzi Stańdo.

    65 minuta. Akcja Lechii „trzech na trzech”. Rakowski zmarnował bardzo dobrą kontrę naszego zespołu.”
    Nie rozumiem.Rakowski zszedł,a potem spartolił sytuację? W ogóle grał Piechna w Bukowcu? Bo coś o nim nie ma w artykule.Pozdro.

  5. Do bartka pisze:

    Aby komentować pewne sporne sytuacje na boisku należałoby bartku znać przepisy piłki nożnej.Zawodnik który w 16-ce uniemożliwia bramkarzowi wznowienie gry jest graczem który popełnia przewinienie i tym samym sędzia ma prawo podyktować rzut wolny pośredni bez względu czy chodzi o Lechię czy Woy-a.

    • Bartek27tm pisze:

      Heh… tyle że zasada którą tutaj zacytowałeś przede wszystkim dotyczy wznowienia z 6 metra, a nie wznowienia po wyłapanym dośrodkowaniu. Nie tylko moim zdaniem sędzia popełnił kardynalny błąd. Ja nie widziałem żeby Król aż tak bardzo przeszkadzał. Jędrzejewski po prostu dał du…y i tyle 🙂

    • umyj se luloka pisze:

      nie chce trzymac niczyjej strony ale bramkarz nawet jesli byl w 16stce to Król juz w niej nie byl. A czy mu przeszkadzal? podskoczyl przed nim wiec dla mnie troche kontrowersji w tym bylo , nie mowie ze przez to nie wygralismy meczu ale takie male rzeczy najbardziej bola 🙂 to jest sytuacja taka sama jak przy wyrzucie pilki zz autu „piłkarze” WOYa podskakiwali bedac pol metra od rzucającego 🙂 RKS.!

  6. Do bartka pisze:

    Heh…jak to powiadasz.Więc być tak kompetentny i podaj mi gdzież to na boisku piłkarskim ( podkreślam )znajduje się punkt wznowienia z 6 metra ??? !!! no chyba,że miałbyś na myśli rzut wolny w polu karnym, zaraz za linią pola bramkowego,ale takowego nie było, bo jak sam wspomniałeś bramkarz przechwycił piłkę

  7. Życzliwy Kibic pisze:

    Bartek i wszyscy kibice naszej Lechii bramka ktora strzelil Nowacki (Kuman) powinna zostac uznana ponieważ byla wpelni prawidlowa a spalonego nie bylo wiec sedzia go widzial z powietrza albo nie zna przepisow a zwlaszcza dotyczacych SPALONYCH. Bo spalony jest ale tylko gdy pilka byla podana do zawodnika a ten w momencie podania bylby na spalonym gdyby byl przed bramkarzem przeciwnika, ale za ostatnim zawodnikiem przeciwnika Jednak wtedy Kuman mial jeszcze zawodnikow i bramkarza przeciwnika przed soba w momencie podania a TO WIDAC DOKLADNIE NA TYM FILMIE (RELACJI) Z TEGO MECZU
    WIEC BRAMKA BYLA WPELNI PRAWIDLOWA

    LECHIA DO BOJU!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *