Marcin Mirecki dał zwycięstwo nad Sokołem

Pokaż wszystko

Marcin Mirecki dał zwycięstwo nad Sokołem

Zwycięstwem Lechii Tomaszów Mazowiecki 1:0 (1:0) zakończyło się spotkanie 19. kolejki I grupy III ligi z Sokołem Aleksandrów Łódzki. Zielono-czerwoni sięgnęli po pierwsze ważne trzy punkty w tym roku po bramce Marcina Mireckiego w 32. minucie meczu.

Lechia Tomaszów Mazowiecki – Sokół Aleksandrów Łódzki 1:0 (1:0)
Bramki:
Marcin Mirecki 32

Lechia: Dawid Kędra ż – Adrian Gołdyn, Wiktor Żytek, Kamil Cyran, Krystian Kolasa żż cz 73. – Adam Gołuński (68. Paweł Wolski), Łukasz Bocian, Marcin Gawron, Kamil Szymczak (89. Paweł Magdoń), Marcin Mirecki – Jakub Rozwandowicz.

 

Początek spotkania należał do Lechii. Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce i starali się prostymi podaniami przedostać pod pole karne rywali. To mogło przynieść efekt już w 5. minucie. Piłkę na pole karne otrzymał Adam Gołuński, który zgrał ją klatką piersiową do Łukasza Bociana. Pomocnik Lechii oddał silny strzał zza pola karnego, a futbolówkę z kłopotami na rzut różny odbił golkiper gości Michał Brudnicki. W odpowiedzi przyjezdni egzekwowali rzut wolny z lewego skrzydła boiska, ale dośrodkowanie na jedenasty metr przejął Dawid Kędra. Chwilę później tomaszowianie ruszyli z szybką kontrą, po której na wolne pole wybiegł Jakub Rozwandowicz. Napastnik gospodarzy zagrał piłkę do niepilnowanego Adama Gołuńskiego. Ten przełożył futbolówkę na lewa nogę zagrał na piąty metr i całe zagrożenie oddalili defensorzy Sokoła. Z biegiem czasu pojedynek się wyrównał, a na boisku nic ciekawego się nie działo. W 26. minucie po dośrodkowaniu z prawego skrzydła Marcin Mirecki w idealnej sytuacji główkował ponad bramką. Kilkanaście sekund później swoją okazję miał Łukasz Chojecki, ale uderzył z dystansu obok bramki. W końcu w 32 minucie Marcin Gawron zagrał ładną piłkę do Marcina Mireckiego, a ten po wejściu w pole karne i minięciu bramkarza posłał piłkę do siatki. Po tej bramce Sokół ruszył do odrabiania strat, ale tomaszowianie umiejętnie rozgrywali piłkę jak najdalej od własnego pola karnego. W 41 minucie najlepsza okazję na wyrównanie w pierwszej odsłonie miał Mariusz Zasada, ale po zagraniu piłki wzdłuż bramki nie trafił w futbolówkę.

Drugą połowę z wielkim animuszem rozpoczęli gospodarze. Lechia zdecydowanie ruszyła do ataku szukając bramki na podwyższenie prowadzenia. Sokół starał się wymusić stałe fragmenty gry w okolicach pola karnego. W 53. minucie pierwszą ciekawą akcję tomaszowian mógł wykończyć Adam Gołuński, ale piłka po jego strzale poszybowała nad bramką. Z biegiem czasu tempo meczu wyraźnie spadło, a obie drużyny nie były w stanie wypracować sobie klarownych sytuacji. Kiedy wszystko wskazywało na to, że Lechia spokojnie kontroluje przebieg rywalizacji w 73. minucie drugą żółtą kartką napomniany został Krystian Kolasa i w wyniku ukarania czerwoną musiał opuścić boisko, a zielono-czerwoni musieli kończyć mecz w dziesiątkę. Mimo gry w przewadze goście nie potrafili stworzyć większego zagrożenia pod bramką zielono-czerwonych. Dopiero w doliczonym czasie gry przyjezdni mogli uratować remis, ale czujnie  w bramce spisywał się Dawid Kędra. Ostatecznie gospodarze wygrali 1:0 i sięgnęli po trzy punkty.

Podsumowanie 19. kolejki I grupy III ligi

4 Komentarze

  1. Snarki pisze:

    Brawo za walkęZamieszanie ze.zmianą majstersztyk,ale Magdoń jako.napastnik to.juz lekka przesada.Szwagier,walczak najlepszy na boisku.

  2. Robert pisze:

    Niezły mecz, troszkę za wolny. Ale z Sokołem zawsze tak mecze wyglądają, więc patrząc na to że graliśmy 20 minut w 10-tkę to należy się cieszyć z wygranej. Panowie, dalej do przodu. Gońmy czołówkę !!!

  3. Tylko RKS pisze:

    Brawo dla chłopaków , ciężki mecz . Kiedyś takie były w plecy . Może nie był piękny ale takie mecze też są. Super Cyru i Kędra .

  4. felix pisze:

    Nie rozumiem dlaczego do ataku wszedł Madzia? Powinien zasilić obronę lub należało wpuścić Jardla, który potrafi przytrzymać piłkę. Mało braklo do walkowera (panie Juda! !!!). I jeszcze jedno. Czy rezerwowi nie powinni się grzać od conajmniej od początku drugiej połowy? Niby wygrana cieszy ale…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *